Sanktuarium ze ściętymi głowami sugeruje przemoc wobec obcokrajowców w starożytnym Meksyku

Piętnaście stuleci temu meksykańskie Teotihuacan było wielokulturową metropolią, ożywioną przez różnorodne stroje, potrawy i dialekty swoich grup imigrantów. Artefakty pokazują, że ponad 100-tysięczne miasto było zależne od stałego napływu obcokrajowców, którzy przywozili wykwalifikowaną siłę roboczą i egzotyczne towary z całej Mezoameryki. Ale po tym, jak Teotihuacan wyblakło, w okresie przewrotów i niepewności, miejscowi mogli zwrócić się przeciwko obcym – a archeolodzy sądzą, że znaleźli na to dowód – ścięte głowy.

Badanie jest „głównym wkładem” w nasze zrozumienie migracji w starożytnej Mezoameryce i przemocy po upadku Teotihuacana – mówi Sarah Clayton, archeolog z Uniwersytetu Wisconsin w Madison, która nie była zaangażowana w badania.

Zabijanie rytualne było częścią życia politycznego i religijnego starożytnej Mezoameryki. Władcy składali masowe ofiary na szczytach imponujących pomników w sercu ośrodków miejskich, takich jak Piramida Pierzastego Węża Teotihuacana czy późniejszy burmistrz Imperium Azteków w Tenochtitlan. Ofiary na ogół obejmowały miejscowych, imigrantów i jeńców wojennych.

Ale w 2007 roku, podczas poszukiwań starożytnych farm około 40 kilometrów na północny wschód od Mexico City, Arizona State University (ASU) w Tempe, archeolog Christopher Morehart odkrył inny rodzaj miejsca ofiar: skromny skrawek ziemi zaśmiecony kawałkami kości i ceramiki. Wykopaliska ujawniły tandetną wapienną platformę wypełnioną kadzielnicami, figurkami bóstw i odciętymi czaszkami co najmniej 180 osób. Brakowało pozostałych szkieletów – z wyjątkiem najwyższych kręgów, a także niektórych kości palców rąk i nóg wetkniętych w oczodoły.

Niepozorna świątynia znajdowała się w lagunie, około 15 kilometrów na zachód od upadającego Teotihuacan. „Naprawdę w szczerym polu” – mówi Sofía Pacheco-Forés, archeolog z Uniwersytetu Hamline. W pobliżu nie widniały żadne piramidy ani pałace. Jednak daty radiowęglowe potwierdzają, że przez ponad 300 lat, między 640 a 990 n.e., ludzie wracali na to miejsce, aby dokonywać masowych mordów. Na podstawie lokalizacji skaleczeń w kościach ofiary doznały podcięcia gardła, drenażu krwi, a na końcu ścięcia głowy w pozycji leżącej.

Aby dowiedzieć się, co się tutaj stało, Pacheco-Forés, wówczas absolwent ASU, połączył siły z Morehartem. Zespół przeanalizował zęby i kości 73 ofiar, mierząc stosunki izotopów strontu i tlenu. Mogą one ujawnić, gdzie dana osoba się urodziła i gdzie podróżowała przez całe życie.

Dane wskazują, że około 70% ofiar ofiar stanowili imigranci lub obcokrajowcy – donoszą naukowcy w kolejnym numerze Journal of Anthropological Archaeology. Osoby te spędziły swoje wczesne lata w różnych regionach Mezoameryki, na podstawie izotopów w ich pierwszych trzonowcach, które zestalają się w wieku 3 lat. Później przenieśli się do górskiego basenu, który otaczał Teotihuacan i sąsiednie wioski. Niektóre ofiary prawdopodobnie mieszkały tam przez dziesięciolecia. Chociaż większość stanowili dorośli mężczyźni, co najmniej 28 ze 180 ofiar to nastolatki lub dorosłe kobiety. Więc prawdopodobnie nie byli schwytanymi żołnierzami.

Poprzednie badania izotopów wykazały, że mniej więcej jedna trzecia mieszkańców miasta Teotihuacan była imigrantami. Jeśli populacja post-Teotihuacan miała podobny skład, znalezienie ponad dwóch trzecich migrantów w świątyni sugeruje, że osoby z zewnątrz były celem ofiar. Kto zabił – i dlaczego – pozostaje niejasne, ponieważ nie znaleziono żadnej towarzyszącej osady ani domów.

Naukowcy podejrzewają, że odpowiedzialni są zwykli miejscowi. Według Pacheco-Forés upadek tak potężnego centrum, jak Teotihuacan – który prawdopodobnie nastąpił kilkadziesiąt lat przed rozpoczęciem składania ofiar – mógł zrodzić nieufność i przemoc wobec obcych. Ofiary nadal mogły mieć charakter religijny – hołd dla bóstw – ale wybór ofiar imigrantów mógł być spowodowany niepokojami społecznymi.

Jednak niektórzy eksperci są sceptyczni, że cudzoziemcy byli wybierani na ofiary. Nikt nie przyjrzał się izotopowemu makijażowi niepokornych pochówków z tego czasu i miejsca, zauważa Clayton. Możliwe jest więc, że obcokrajowcy stanowili po prostu sporą część populacji, nawet większą niż w czasach rozkwitu Teotihuacana.

Nie ma sensu porównywać tego miejsca z ogólną populacją Teotihuacan lub jego największymi zabójstwami zaaranżowanymi przez najwyższych władców – dodaje archeolog Linda Manzanilla z National Autonomous University of Mexico, University City. Mówi, że lepszym porównaniem jest mniejsze poświęcenie w dzielnicy mieszkalnej Teotihuacan, prawdopodobnie prowadzonej przez mieszkańców wyższej klasy około 350 roku n.e. Tam znalazła prawie taki sam odsetek migrantów, jaki znaleziono w nowym miejscu świątyni.

Co więcej, różnice izotopowe mogą nie zgadzać się z tożsamością ludzi z przeszłości i kategoriami etnicznymi, ostrzega Nawa Sugiyama, antropolog z University of California w Riverside. „To, jak interpretujesz [wyniki], zależy w dużym stopniu od tego, jak zdefiniujemy, co oznacza lokalność i obcokrajowiec”.

Źródło: Bridget Alex

Feeding the gods: Hundreds of skulls reveal massive scale of human sacrifice in Aztec capital

Migration, violence, and the “other”: A biogeochemical approach to identity-based violence in the Epiclassic Basin of Mexico

Zdjęcie: ALAMY STOCK PHOTO

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x