Czy ktoś kiedykolwiek stworzył podręczną bombę atomową?

Przenośna broń nuklearna od dawna jest podstawą popularnej fikcji, pojawiając się w dziesiątkach filmów, programów telewizyjnych i gier wideo, w tym Peacemaker i Battlefield 3. Nasza fascynacja takimi urządzeniami nie jest trudna do zrozumienia. Są one ostatecznym wyrazem naszych lęków przed terroryzmem nuklearnym: niewykrywalnym, łatwym do ukrycia i niszczycielskim. Ale czy rzeczywiście możliwe jest wykonanie broni jądrowej na tyle małej, aby zmieściła się w walizce, a jeśli tak, to czy ktoś faktycznie już ją zbudował? TAK! Ale tym kimś nie była jakaś mała komórka terrorystyczna, ale raczej rząd amerykański.

Wprowadzone w 1961 roku Specjalne Jądrowe Środki Rażenia (SADM) były tak małe, jak to tylko możliwe, aby wyprodukować praktyczną broń jądrową, którą może unieść pojedynczy żołnierz. W sercu bomby leżała ta sama głowica bojowa W54, którą zastosowano w niesławnym bezodrzutowym karabinie jądrowym M388 Davy Crockett. Bomba miała wymiary około 40 na 60 centymetrów i ważyła około 68 kilogramów. Operator mógł również wybrać moc wybuchu w zakresie od 10 ton do 1 kilotony. Rozwój W54 był długi i żmudny, a 15 prototypów zostało oddanych do testów na poligonie Nevada w ramach operacji Hardtack II w 1958 roku i operacji Little Feller w 1962 roku.

SADM był tylko jednym z arsenału małej taktycznej broni jądrowej opracowanej w celu przeciwdziałania potencjalnej sowieckiej inwazji na Europę Zachodnią. Tę rolę dzielił z wyżej wspomnianą miną jądrową Davy Crockett i brytyjską miną jądrową Blue Peacock. Jednak w przeciwieństwie do tych broni SADM został zaprojektowany tak, aby można go było przenosić ręcznie. W latach pięćdziesiątych, sześćdziesiątych i siedemdziesiątych armia amerykańska, piechota morska i Navy SEAL utworzyły specjalne dwuosobowe zespoły, przeszkolone w obsłudze amunicji atomowej. W przypadku wojny lądowej w Europie ich misją była infiltracja Europy Wschodniej i zniszczenie kluczowej infrastruktury, takiej jak mosty, drogi, tamy, lotniska i bunkry w celu zatrzymania lub spowolnienia postępów ZSRR. Ta infiltracja mogła być przeprowadzona na wiele sposobów, z zespołami skoczków spadochronowych lub nurków z łodzi podwodnych, w zależności od konkretnego celu. Aby chronić głowicę przed uszkodzeniem, SADM był wyposażony w wyściełaną pianką walizkę z włókna szklanego, którą można było przypiąć do pleców żołnierza lub zawiesić pod uprzężą spadochroniarza. Do infiltracji drogą morską lub zastosowań podziemnych opracowano również specjalny pojemnik odporny na zgniatanie, który byłby w stanie wytrzymać ogromne ciśnienie.

Po wylądowaniu zespół SADM miał wyjąć głowicę z futerału, umieścić ją w specjalnym plecaku i zakopać futerał przed wyruszeniem w kierunku celu. Biorąc pod uwagę niewielkie rozmiary SADM, nie było miejsca na wyrafinowane mechanizmy bezpieczeństwa, dlatego mechanizm uzbrajający był chroniony prostą stalową płytą wyposażoną w zamek szyfrowy. Ponieważ armia USA w tamtym czasie przestrzegała zasady dwóch osób, zgodnie z którą żadna osoba nie mogła uzbroić broni jądrowej samodzielnie, każdy członek zespołu otrzymywał tylko połowę kombinacji. Stworzyło to jednak niebezpieczną odpowiedzialność, ponieważ jeśli którykolwiek z członków zespołu zostanie zabity przedwcześnie, bomba stawała się bezużyteczna. Dlatego, według kapitana armii amerykańskiej Toma Davisa, który szkolił się do używania SADM na początku lat 70-tych, większość zespołów zgodziła się podzielić całą kombinacją. Na wypadek konieczności przerwania misji zespoły nosiły również niewielką ilość konwencjonalnych materiałów wybuchowych, aby wysadzić głowicę i zapobiec wpadnięciu tej wyrafinowanej konstrukcji w ręce wroga.

Jeśli zespołowi udało się dotrzeć do celu, proces uzbrojenia był niezwykle prosty. Po odblokowaniu i zdjęciu osłony żołnierze wyjmowali detonator ze schowka i umieszczali go w stosownym miejscu. Następnie ustawili zegar na maksymalnie 12 godzin opóźnienia w przypadku bomby Mod 1 lub 24 godziny w przypadku Mod 2, przestawiali przełącznik uzbrojenia i uciekali.

Podczas gdy rząd Stanów Zjednoczonych zaprzeczał, że operacje SADM miały być misjami samobójczymi, szereg czynników sprawiał, że było niezwykle mało prawdopodobne, aby zespoły kiedykolwiek wróciły bezpiecznie. Choć niezwykle mała jak na broń nuklearną, jako element wyposażenia piechoty SADM był wyjątkowo nieporęczny. Utrudniało to zespołom SADM poruszanie się szybko lub ukradkiem i znacznie zwiększało ryzyko kontuzji. Jeszcze bardziej niepokojący był fakt, że zespół nigdy tak naprawdę nie wiedział, kiedy dokładnie bomba wybuchnie. Aby chronić głowicę przed impulsami elektromagnetycznymi pochodzącymi z pobliskich wybuchów jądrowych, Sandia Laboratories wyposażyło SADM w całkowicie mechaniczny zegar, który w testach okazał się tak niedokładny, że detonował bombę z błędem do 13 minut – to sprawiło, że dotarcie na minimalną bezpieczną odległość było trudnym zadaniem.

Jednak największym wyzwaniem dla przetrwania zespołu był prosty fakt utknięcia za liniami wroga, odcięcie od wszelkich środków wsparcia, na początku wojny nuklearnej. Pomimo zapewnień rządu, jak powiedział były operator SADM, Mark Bentley w wywiadzie z 2019 r., “wszyscy wiedzieliśmy, że to misja jednokierunkowa, misja samobójcza”.

Podczas gdy ponad 400 głowic W54 zostało wyprodukowanych i wysłanych do baz w Europie, takich jak Miesau w Niemczech, żadna z nich nigdy nie została użyta w walce. Pod koniec lat 70. koncepcja ograniczonej, możliwej do wygrania wojny nuklearnej stała się przestarzała, a zarówno NATO, jak i Układ Warszawski zdały sobie sprawę, że jakikolwiek konwencjonalny konflikt może przerodzić się w pełną globalną wojnę nuklearną. Niemniej jednak zespoły SADM pozostawały gotowe do działania do 1989 r., kiedy to W54 ostatecznie uznano za przestarzałe, a wszystkie zgromadzone głowice zostały wycofane z eksploatacji.

Chociaż żadna miniaturowa broń jądrowa nie jest obecnie wymieniona w zapasach nuklearnych USA, istnienie SADM zostało publicznie ujawnione dopiero w 1984 roku – pełne dwie dekady po jej wprowadzeniu – co oznacza, że możliwe jest, iż ​​taka broń jest nadal przechowywana w magazynach. W 1992 roku radziecki uciekinier i były oficer wywiadu wojskowego Stanislav Lunev twierdził, że Związek Radziecki opracował własne przenośne urządzenie nuklearne zwane RA-115, a kilka z nich zostało nawet przemyconych przez granicę Meksyku i ukrytych w skrytkach w całych Stanach Zjednoczonych. Według Luneva urządzenia te miały służyć do zabijania najwyższych urzędników USA w przypadku wojny. Twierdzenia te zostały jednak poważnie zakwestionowane i pomimo dokładnego przeszukania obszarów zidentyfikowanych przez Luneva – w tym Doliny Shenandoah w Wirginii – nigdy nie znaleziono takich składów broni. Możemy mieć tylko nadzieję, że Lunev rzeczywiście przesadzał i że przenośne bomby atomowe są po raz kolejny tylko fikcją szpiegowską.

 

Źródła: Gilles Messier / Today I Found Out

W54 – Special Atomic Demolition Munition

The Littlest Boy

His job was to place atomic bombs. Place them, not drop them. Set the timer. Run like hell.

SADM Delivery by Parachutist – Swimmer

Zdjęcia: iStock

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x