Jak włoski “ojciec wymazów” walczył z koronawirusem

Andrea Crisanti odbył 30-godzinny lot z Włoch do Australii na konferencję 22 lutego, kiedy na jego telefonie pojawiły się niepokojące wiadomości. We Włoszech właśnie doszło do pierwszego zgonu z powodu COVID-19, a więcej przypadków szybko się kumulowało. Poprosił organizatorów konferencji, aby przenieśli jego wystąpienie na pierwszy dzień, a potem odbył wyczerpującą podróż do domu. „To coś, czego nie polecam” – mówi.

Crisanti, kierownik wydziału mikrobiologii na Uniwersytecie w Padwie, już wiedział, że nadchodzą kłopoty i przygotował swoje laboratorium do przeprowadzenia testów na dużą skalę pod kątem nowego koronawirusa. Gdy zaczął niszczyć jego naród, Crisanti postawił jego uniwersytet i region na czele walki, prowadząc wszechstronną kampanię testów i kwarantanny, nawet jeśli oznaczało to przeciwstawienie się konwencjonalnej mądrości.

Crisanti, 65-latek o łagodnym głosie, siwiejących włosach i łagodnych brązowych oczach, w sposób rzeczowy wyraża swoje opinie – nawet jeśli uważa, że ​​coś jest „bzdurą”. „Jest osobą innowacyjną, która zna swoją wartość i wierzy w swoje osądy” – mówi Jules Hoffmann, laureat Nagrody Nobla i profesor biologii integracyjnej na Uniwersytecie w Strasburgu. Jego determinacja pomogła powstrzymać epidemię w jego regionie i pokazała reszcie Włoch, jak oswoić wirusa, który wcześnie i mocno uderzył w kraj.

Crisanti, który przed spędzeniem 25 lat w Imperial College London szkolił się z immunologii i biotechnologii w Rzymie, był przyzwyczajony do walki z inną plagą: malarią. Jesienią ubiegłego roku Uniwersytet w Padwie zwerbował go do kontynuowania badań nad strategiami genetycznymi blokującymi rozmnażanie się komarów. Ale kiedy z Chin zaczęły napływać wiadomości o koronawirusie, Crisanti natychmiast zmienił swoją uwagę.

Pod koniec stycznia, kiedy chińscy naukowcy opublikowali sekwencję genetyczną nowego koronawirusa, Crisanti zaczął testować studentów uniwersytetów powracających z Chin, objawowych lub nie. Przeprowadził kilkaset testów, kiedy regionalny wydział zdrowia nakazał mu przestać. Powiedziano mu, że wytyczne Światowej Organizacji Zdrowia i włoskiego Narodowego Instytutu Zdrowia mają badać tylko pacjentów z objawami. Crisanti twierdzi, że ograniczenie to nie miało sensu: „Znam bardzo niewiele chorób zakaźnych, w których osoby bezobjawowe nie odgrywają większej roli”.

Tak właśnie się stało, kiedy dowiedział się o pierwszym włoskim zgonie z COVID-19. Pacjent pochodził z Vo, dobrze prosperującej wioski w regionie Veneto, około 50 kilometrów na zachód od Wenecji. Gubernator regionu zarządził dwutygodniową kwarantannę miasta i przetestowanie prawie wszystkich 3300 mieszkańców. Każdy, kto uzyskał wynik pozytywny, był blokowany.

W tamtym czasie z Chin pojawiały się niepotwierdzone doniesienia o bezobjawowej transmisji, ale nikt nie przedstawił ostatecznych dowodów. Crisanti uznał Vo za idealne miejsce do przeprowadzenia eksperymentu epidemiologicznego: niewielka populacja, powszechnie testowana, której postępy można było ściśle monitorować. Otrzymał zgodę na ponowne przetestowanie wszystkich w wiosce 9 dni po pierwszej rundzie testów.

Liczby potwierdziły jego myślenie o bezobjawowej transmisji. W pierwszej rundzie testów 73 mieszkańców było pozytywnych na obecność wirusa. Ponad 40% z nich nie miało żadnych objawów, ale miało poziomy wirusa podobne do tych, którzy byli widocznie chorzy. Badanie Vo potwierdziło również, że izolowanie ludzi pomaga powstrzymać przenoszenie. Każdy, kto uzyskał wynik pozytywny, był zamknięty w domu, niezależnie od tego, czy miał objawy. W drugiej rundzie testów, półtora tygodnia później, liczba pozytywów spadła do 29; oni też byli odizolowani. Trzecia runda testów 2 miesiące po drugiej nie wykazała pozytywnych przypadków.

„Jeśli chcesz wyeliminować klaster, musisz zamknąć wioskę [lub okolicę], przetestować wszystkich i wyodrębnić pozytywy” – mówi Crisanti. “To naprawdę działa.”

Crisanti przekonał władze regionu Veneto do zbadania każdego, kto ma nawet najłagodniejsze objawy, a także do prześledzenia i przetestowania ich kontaktów. Wysiłek był skierowany do personelu medycznego i niezbędnych pracowników, takich jak kasjerzy w supermarketach. Pomogło to, że Veneto ma długą tradycję podejmowania zdecydowanych działań na rzecz zdrowia publicznego, sięgającą wynalezienia kwarantanny podczas XIV-wiecznych plag. (Słowo „kwarantanna” pochodzi od słowa oznaczającego „40 dni” w starym dialekcie weneckim – okresu, w którym przybywające statki musiały zakotwiczyć w porcie, aby uniknąć zarazy). Infrastruktura regionu była gotowa na pandemię, z polityką opieki zdrowotnej, która kładzie nacisk na zdecentralizowaną opiekę podstawową. W tym przypadku oznaczało to wysyłanie dobrze wyposażonych pielęgniarek do badania osób w domu lub przyjmowanie ich do małych lokalnych szpitali z dedykowanymi oddziałami COVID-19.

Z kolei sąsiednia Lombardia, zamożny region, w którym znajduje się Mediolan, kładzie nacisk na duże, miejskie szpitale oferujące najwyższej klasy opiekę chirurgiczną i specjalistyczną. System ten przyniósł odwrotny skutek podczas pandemii, kierując chorych do szpitali, które z kolei stały się źródłem infekcji. Lombardia stała się najbardziej dotkniętym regionem Włoch, z 2,5 razy większą liczbą przypadków i czterokrotnie większą liczbą zgonów na mieszkańca niż Veneto.

Od samego początku Crisanti był przewidujący. Pod koniec stycznia zamówił ilość odczynnika wystarczającą do przetworzenia pół miliona wymazów; następnie zlecił swojemu laboratorium przeanalizowanie odczynników i rozpoczęcie produkcji własnych. Tak więc, gdy w innych regionach brakowało, Veneto miało nadwyżki odczynników. Później zamówił sprzęt, który mógł przetwarzać testy z dużą prędkością, tropiąc maszynę demonstracyjną w Londynie, kiedy nie mógł go kupić zwykłymi środkami z powodu zwiększonego popytu ze strony pandemii. „Mamy jedynego we Włoszech” – mówi. Maszyna czterokrotnie zwiększyła wydajność jego laboratorium do ponad 6000 wymazów dziennie. Po drodze Veneto stało się przykładem wartości szeroko zakrojonych testów, śledzenia i izolacji oraz zapewnienia odpowiednich środków.

Gazety okrzyknęły Crisantiego jako „ojca wymazów” i „zbuntowanego naukowca” za jego nieposłuszeństwo wobec oficjalnej polityki w pierwszych dniach pandemii. Otrzymał nagrodę Lwa Wenecji Euganejskiej za zasługi dla regionu, pieczęć miasta Padwy i został uhonorowany specjalnym koncertem w Vo. Jednak nie wszystko poszło gładko. Gdy wybuch epidemii zaczął słabnąć, gubernator regionu Luca Zaia bagatelizował wkład Crisantiego w komentarzach dla prasy i stwierdził, że on i jego rząd zasłużyli na uznanie za ujarzmienie wirusa. Chcąc ponownie otworzyć Veneto dla turystyki, Zaia zirytował się uporem Crisantiego, by zwolnić i zwrócił się o radę do innych naukowców. Zamrożenie stało się tak dotkliwe, że w lipcu Crisanti zapowiedział rezygnację z komitetu doradczego regionu, tylko po to, by wypowiedzieć się z tego w oczach kolegów i wielbicieli.

Teraz jest rozejm między naukowcem a politykiem. „To mógł być wspólny wysiłek” – mówi Antonio Cassone, były profesor mikrobiologii medycznej na Uniwersytecie w Perugii. „Ale Andrea okazał się niezbędny”.

Idąc dalej, Crisanti analizuje próbki genetyczne i próbki krwi zebrane przez jego zespół podczas wybuchu epidemii w Wenecji Euganejskiej, aby dowiedzieć się więcej o indywidualnej podatności i odpowiedzi przeciwciał. Nie zraża go spotkanie z polityką. „Najważniejsze jest przekazywanie prostych, jasnych i uczciwych komunikatów” – mówi. „A jeśli czegoś nie wiesz, po prostu powiedz to otwarcie. Ludzie muszą znać prawdę ”.

Źródło: Douglas Starr, doi: 10.1126 / science.abe5290 | Zdjęcie:

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x